Relacja z wykładu Rebecci Kiessling na KUL

Wykład Pani Rebecci Kiessling w końcu się odbył, a organizatorzy mogą z ulgą odetchnąć, tak jak to zwykle się oddycha po dobrze zorganizowanym wydarzeniu i wydarzeniu po prostu dobrym.

 

Polskę obiegł przekaz medialny dotyczący wizyty amerykańskiej prawnik w naszym kraju, wywołanych protestach środowisk lewicowych, dotyczących wykładów prelegentki, mających się odbyć na polskich uniwersytetach oraz relacje z samej wizyty na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, którego organizatorem był Instytu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, a także Polska Akademicka Korporacja Astrea Lublinensis i Akademicki Klub Myśli Społeczno-Politycznej Vade Mecum. Wokół ostatnich wydarzeń powstało wiele kontrowersji, które jak się okazuje, zostały stworzone przez grupy tzw. interesu. Pora tym samym przedstawić kilka zdań prawdy po pierwszym wykładzie pani Kiessling, prawdy, która się społeczeństwu należy, a której ciężko uświadczyć w sporej części przekazu medialnego.

 

A więc od początku…

Seria wykładów z jaką przyjechała p. Rebecca jest poświęcona tematyce pro-life. Jako osoba, która została poczęta w wyniku brutalnego gwałtu, za cel postanowiła sobie wziąć uświadomienie ludzi, aby nie dokonywać aborcji życia poczętego (lecz jeszcze nienarodzonego), do której usilnie od dekad próbuje się nakłaniać kobiety. Wystąpienia miały odbyć się w pięciu miastach, na pięciu uniwersytetach. Oprócz tego działaczka ma odwiedzić także polski Sejm, w którym podejmie dyskusję wraz z parlamentarzystami na wskazany wyżej temat.

Całą inicjatywą szybko zaniepokoiły się środowiska liberalno-lewicowe – proaborcyjne. Zaczęto tworzyć petycje do rektorów uniwersytetów, w których miały odbyć się spotkania. W petycjach postulowano o odwołanie zaplanowanych wykładów. W Lublinie, z powodu nieugiętego stanowiska KUL oraz organizatorów, zapowiedziano nawet manifestację przed budynkiem Gmachu Głównego, która miała być wyrazem sprzeciwu społeczeństwa wobec tego typu wydarzeń realizowanych w murach uczelni. Niestety (oczywiście niestety dla organizatorów protestu), jak się okazało, na manifestacji nie zjawił się nikt, nikt oprócz samych organizatorów, których było sześciu, może siedmiu (przepraszam, ciężko się połapać, ponieważ przyzwyczajony jestem do liczenia frekwencji poważnych manifestacji). Summa summarum, skoro tak wygląda to zaniepokojone społeczeństwo, w imieniu którego zostały rozesłane petycje o odwołanie wykładów, to szkoda, że władze pozostałych uczelni ugięły się pod ich presją. Miejmy nadzieję, że mimo to wykłady w pozostałych miastach jednak dojdą do skutku.

 

Na wykładzie.

Jako, że protestujący szybko zmarzli, choć istnieje również podejrzenie, że niezręcznie im było pojawić się na samym wykładzie przy tak miernej frekwencji (tym bardziej, że na wykład przybyło kilkaset zainteresowanych), postanowili czym prędzej się rozejść. Na Auli Kardynała Stefana Wyszyńskiego, na której odbył się wykład, panowała przyjazna atmosfera, a o jakimkolwiek incydencie nie było nawet mowy.

Przemówienie Rebecci Kiessling mimo, że sprzeciwia się ona aborcji w ogóle, to jako, że było to jej pierwsze wystąpienie w Polsce, postanowiła skupić się na własnej historii i opowiedzieć o dokonywaniu aborcji w przypadku gwałtów dokonywanych na kobietach, także tych brutalnych. Przekonywała, że pomimo dramatu jaki wiąże się z doświadczeniem przez ofiarę tak wielkiego cierpienia, to kobiety, które do tej pory poznała, łącznie ze swoją biologiczną matką (przypomnijmy, że Rebecca była wychowywana jako adoptowana córka przez żydowską rodzinę), nigdy nie żałowały decyzji urodzenia dziecka pochodzącego z gwałtu. Niestety, kobiety, które zdecydowały się na usunięcie ciąży, jak mówiły, znacznie łatwiej wybaczały napastnikowi dokonującemu na nich przestępstwa gwałtu, niż sobie tego, że postanowiły dokonać aborcji poczętego życia.

Mowa pani Kiessling, pomimo, że oscylowała wokół jej własnej historii, nie pozostawała bez odniesień do tematów etyki, moralności a nawet psychologii czy kwestii prawnych. Ponieważ sama z wykształcenia jest prawniczką, wskazywała jak ważne jest rozumienie kreowanych w parlamentach praw aborcyjnych oraz umiejętne dostosowywanie tworzonych przepisów do konkretnych, kazuistycznych przypadków.

 

Na zakończenie.

Po ponad półtoragodzinnej przemowie, nadszedł czas na część dyskusyjną. Padło kilka pytań dotyczących między innymi prawnych aspektów aborcji w USA czy poglądów na wiarę p. Kiessling w kontekście doświadczeń związanych ze swoim poczęciem.

Na zakończenie wizyty Rebecci Kiessling w Lublinie, organizatorzy wręczyli prelegentce kwiaty, natomiast po zakończeniu spotkania, słuchacze tłumnie podchodzili do mówczyni by móc wymienić kilka zdań czy wykonać pamiątkowe zdjęcie.

 

Kilka uwag.

W sprawozdaniu z wykładu, który odbył się w Lublinie, warto poruszyć kilka nieścisłości związanych z nierzetelnym przekazem medialnym.

Po pierwsze, należy rozliczyć przeciwników cyklu spotkań, którzy przekonywali, że wystąpienia te mają charakter ideologiczny, nie naukowy. W konsekwencji tego typu spotkania nie powinny mieć prawa do odbywania się na jakiejkolwiek uczelni. Pomijając już fakt tego, że tak jak wspominałem wcześniej, w wygłoszonej mowie pani Kiessling pojawiło się sporo elementów chociażby etyki i moralności, które są działem nauki o filozofii oraz występują jako odrębny przedmiot między innymi na studiach prawniczych, to już samo sugerowanie, że jedną formę rozmowy o aborcji można dopuścić i innej już nie, a także próba uniemożliwienia rozmowy to jawne łamanie prawa do wolności słowa i swobodnej debaty. Jest to haniebna próba uciszenia strony, która ma do przedstawienia niewygodne stanowisko. Wskutek zaistniałej sytuacji i próby przymknięcia ust osób o bardziej konserwatywnych poglądach, sprawa przybrała na tempie i jako istotny problem została poruszona w programie Jana Pospieszalskiego “Warto rozmawiać”.

Należy zastanowić się nad rzetelnością części mediów, które za nic mają etykę dziennikarską. Przedstawiane przez nie relacje donoszą m.in. o tym, że sam wykład był przyćmiony przez protest, który de facto składał się z kilku osób, o czym z resztą już pisałem. Należy podkreślić, że jest to absolutne kłamstwo, ponieważ manifestujący na dobrą sprawę nawet nie rozpoczęli protestu. Postali, pogadali (między sobą), opowiedzieli kilka kłamstw dziennikarzom (których było zdecydowanie więcej niż protestujących) po czym się rozeszli.

Kłamstwem tego samego kalibru są stwierdzenia dotyczące samego przemówienia, jakoby miało być ono wyłącznie po to, by w sposób podświadomy wzbudzić wyłącznie litość i pożałowanie, a sam wykład nie przekazywał żadnych wartościowych treści. Moim skromnym zdaniem było zupełnie inaczej a media, które w negatywny sposób pisały o całym wydarzeniu, robiły to aby wciąż podtrzymywać lewacką propagandę.

Można by wyliczyć jeszcze wiele nieścisłości, można wiele wyjaśniać, wskazywać na kłamstwa i propagandę lecz najlepszym wyjściem będzie dalsza praca na rzecz uzdrowienia naszego społeczeństwa, oczyszczenia przestrzeni życiowej z lewicowej propagandy oraz organizacja jeszcze większej ilości wydarzeń, które będą dążyły do osiągnięcia tego celu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *